Kolejny projekt denko już za mną. Muszę przyznać, że ostatnio zużycia dosyć wolno mi idą, ale może to i lepiej ? Mam więcej pieniędzy zaoszczędzonych. Na ubrania, haha. Niestety, najwięcej jak zwykle zużyłam rzeczy z pielęgnacji, a z kolorówki tradycyjnie tusz i podkład, bo te rzeczy kończą się chyba najszybciej i najprościej je zużyć.
Udało mi się zużyć dwa żele pod prysznic. Pierwszy to olejek do kąpieli, ale ja go używałam jako żel i sprawdzał się bardzo dobrze. Fajnie się pienił i zapach też był w porządku. Drugi to żel pod prysznic z Nivea, który pojawił się nawet w ulubieńcach. Muszę przyznać, że zapach naprawdę mnie zauroczył i na pewno będę częściej kupować żele z Nivea.
Mleczko do ciała wylądowało w koszu, ponieważ... straciło termin przydatności. Tak, taki ze mnie leniuch, że nie miałam ochoty się nim maziać i nie udało mi się go zużyć do końca. Fajnie nawilżał i miał ładny zapach.
Szampon do włosów Dove to bomba silikonowa, ale dobrze służyła moim włosom. Nie zauważyłam, żeby ich kondycja dzięki niemu się poprawiła, ale miał ładny zapach i bardzo dobrze się pienił. Nie obciążał włosów i nie sprawiał, że szybciej się przetłuszczały.
Odżywka Garnier Ultra Doux to naprawdę mój ulubieniec, za którym już tęsknię. Świetna odżywka za niewielkie pieniądze. Na pewno do niej wrócę, jak skończę long repair z Nivea.
Suchy szampon Batiste w wersji wiśniowej również podbił moje serce. Ma bardzo ładny zapach i dobrze odświeża włosy nie zostawiając białego nalotu.
Płyn micelarny Garnier 3w1 to hit mojego demakijażu. Powiem szczerze - znalazłam swój ideał. Bardzo dobrze oczyszcza, jest mega wydajny i nie podrażnia. Mam już drugą butlę i wiem, że będą następne.
Płyn micelarny z Biedry zna każda z Was i każdy ma swoją opinię na jego temat. Ja go kupuję tylko wtedy, kiedy mam mało kasy. Dobrze oczyszcza, ale mnie trochę szczypią po nim oczy..
N36 peeling do stóp to moja druga tubka. Dobry peeling, lekko złuszcza i usuwa martwy naskórek. Ja używam go w towarzystwie pumeksa, bo sam nie dałby rady.
Eveline odżywka Twarde jak diament - byłam z niej zadowolona, jednak uważam, że 8w1 ma lepsze działanie, więc już do niej nie wrócę.
Garnier krem BB do cery mieszanej i tłustej - lubiłam ten krem za dobre krycie i bardzo dobry mat jaki tworzył na mojej twarzy, jednak zauważyłam, że wyskakiwały mi nim wypryski, więc niestety, ale już więcej się nie spotkamy...
Krem do rąk Isana z 5% mocznikiem to świetna sprawa dla suchych dłoni potrzebujących nawilżenia. Dzięki mocznikowi dawał naprawdę zadowalający efekt nawilżenia. Ja używałam go do dłoni i stóp. Muszę przyznać, że na początku zapach co najmniej mnie obrzydzał, ale później się do niego przyzwyczaiłam i nie miałam już z tym problemu.
Eveline Fiberlast to kolejne opakowanie mojego ulubionego tuszu. Jedyny jego minus to dosyć słaba dostępność, ale jak mi się uda, to na pewno znów go kiedyś kupię.
Jak Wasze zużycia ? :)
Charlotte
wtorek, 19 sierpnia 2014
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Złuszczające skarpetki do stóp z Biedronki - efekty (dużo zdjęć)
O złuszczających skarpetkach słyszałam już dawno od kilku youtuberek i zawsze byłam ich ciekawa, jednak ciężko było mi znaleźć je w sklepie. Kiedy pojawiły się w Biedronce kilka tygodni temu w całkiem przystępnej cenie, postanowiłam spróbować i przekonać się, czy rzeczywiście dają taki super efekt jak mówicie.
W opakowaniu znajdujemy jedną parę skarpet, w których znajduje się płyn odpowiedzialny właśnie za złuszczenie naszego naskórka stóp. Zapach płynu jest bardzo mętolowy, nie każdemu może przypaść do gustu, aczkolwiek mnie nie przeszkadzał. Skarpety trzymałam ok. 90min. jeśli dobrze pamiętam. Po zdjęciu skarpet należy umyć stopy. Muszę przyznać, że po umyciu miałam dziwne uczucie na stopach, były schłodzone, jakbym trzymała je w zimnej wodzie, ale uczucie przeszło po jakimś czasie.
W przeciągu kilku następnych dni po aplikacji moje stopy stawały się suche i w ogóle się nie pociły, co dla mnie było nowością mimo tylu upałów i długich godzin spędzonych na nogach w pracy. Nie powiem, było mi to bardzo na rękę :D
U mnie proces złuszczania pojawił się po 6-7 dniach. Tak jak wspomniałam wyżej, najpierw skóra stawała się sucha i dopiero po niecałym tygodniu zaczęła odchodzić płatami. W tym czasie nie mogłam sobie pozwolić na sandałki, ponieważ wyglądało to średnio apetycznie ;)
(Uwaga, tylko dla ludzi o mocnych nerwach :D)
Musze przyznać, że z efektu jestem bardzo zadowolona. Dzisiaj moje stopy są bardzo mięciutkie i nie są suche, szczególnie na piętach. Moje koleżanki też ich używały i mówią, że ich skóra na stopach jest tak miękka i delikatna, że muszą chodzić w miękkich butach, bo inaczej odczuwają ból. Ja takiego czegoś nie mam, ale teraz nie ma już mowy o mocnym ścieraniu mechanicznym pumeksem, ponieważ jest to bolesne i nie ma czego usuwać ;) Od tej pory staram się dbać o stopy i regularnie je nawilżać. Jeśli jeszcze nie próbowałyście, to polecam je kupić i spróbować, bo to naprawdę super sprawa :)
Dajcie znać czy używałyście i jakie efekty były u Was.
Charlotte
W opakowaniu znajdujemy jedną parę skarpet, w których znajduje się płyn odpowiedzialny właśnie za złuszczenie naszego naskórka stóp. Zapach płynu jest bardzo mętolowy, nie każdemu może przypaść do gustu, aczkolwiek mnie nie przeszkadzał. Skarpety trzymałam ok. 90min. jeśli dobrze pamiętam. Po zdjęciu skarpet należy umyć stopy. Muszę przyznać, że po umyciu miałam dziwne uczucie na stopach, były schłodzone, jakbym trzymała je w zimnej wodzie, ale uczucie przeszło po jakimś czasie.
W przeciągu kilku następnych dni po aplikacji moje stopy stawały się suche i w ogóle się nie pociły, co dla mnie było nowością mimo tylu upałów i długich godzin spędzonych na nogach w pracy. Nie powiem, było mi to bardzo na rękę :D
U mnie proces złuszczania pojawił się po 6-7 dniach. Tak jak wspomniałam wyżej, najpierw skóra stawała się sucha i dopiero po niecałym tygodniu zaczęła odchodzić płatami. W tym czasie nie mogłam sobie pozwolić na sandałki, ponieważ wyglądało to średnio apetycznie ;)
(Uwaga, tylko dla ludzi o mocnych nerwach :D)
| Najpierw skóra wyglądała w ten sposób |
| A po 6 dniach tak ;) |
Musze przyznać, że z efektu jestem bardzo zadowolona. Dzisiaj moje stopy są bardzo mięciutkie i nie są suche, szczególnie na piętach. Moje koleżanki też ich używały i mówią, że ich skóra na stopach jest tak miękka i delikatna, że muszą chodzić w miękkich butach, bo inaczej odczuwają ból. Ja takiego czegoś nie mam, ale teraz nie ma już mowy o mocnym ścieraniu mechanicznym pumeksem, ponieważ jest to bolesne i nie ma czego usuwać ;) Od tej pory staram się dbać o stopy i regularnie je nawilżać. Jeśli jeszcze nie próbowałyście, to polecam je kupić i spróbować, bo to naprawdę super sprawa :)
Dajcie znać czy używałyście i jakie efekty były u Was.
Charlotte
piątek, 1 sierpnia 2014
Zakupy w lipcu
Lipiec rozpieścił mnie sporą garścią nowości kosmetycznych, z czego bardzo się cieszę. To chyba największy haul zakupowy, jaki Wam pokażę. Jest trochę kolorówki, ale pielęgnacji również jest dużo. Zapraszam do obejrzenia zdjęć.
1. Szampon do włosów suchych i zniszczonych Essence Ultime kupiłam na przecenie w Rossmanie. Miałam jego próbkę, którą znalazłam w gazecie i był nawet ok. Ogólnie jestem bardzo ciekawa tej nowej serii, więc z chęcią kupiłam.
2. Nivea Balsam do ciała pod prysznic to kosmetyk, który zna każda z Was i część z Was go uwielbia, a część nienawidzi. Jeszcze nie używałam, ale jestem ciekawa jego działania. Ostatnio nie miałam ochoty na smarowanie się balsamami, więc myślę, że ten kosmetyk pomoże mi zadbać o nawilżenie mojego ciała.
3. Adidas, żel pod prysznic trafił do mnie przypadkiem. Żel jak żel, zapachem nie grzeszy, mógłby być lepszy, ale co do działania nie mam jak na razie zarzutów.
4. Garnier antyperspirant w kulce - uwielbiam te kuleczki z Garniera. Mają fajne zapachy i całkiem dobrze sobie radzą. Mam nadzieję, że i z tego będę zadowolona. Miałam już okazję wąchać i zapach jest bardzo przyjemny :)
5. Peeling do ciała o zapachu winogrona dorwałam w Biedronce za jakieś 5zł. Jeszcze nie używałam. Mam nadzieję, że będzie dobrym zdzierakiem ;)
6. Krem matująco-nawilżający Nuxe to prezent ze szkolenia, które odbyłam w pracy. Jestem bardzo ciekawa, czy pobije moją Ziaję 25+ ;)
7. Krem pod oczy Plante System - szczerze mówiąc nie mam pojęcia co to za firma. Na pewno przybliżę Wam ten produkt w recenzji.
8. Purederm złuszczająca maska do stóp to kolejna zdobycz w Biedronce, z której jestem mega zadowolona. Post o tym, jak zadziałała na moje stopy jest już w produkcji, więc spodziewajcie się na dniach recenzji.
9. Maseczki do twarzy Ziaja i Beauty Formulas - jeszcze nie używałam. Ziaję już miałam, byłam zadowolona, ale ciekawią mnie te z BF.
10. Szukałam kremu BB, który mógłby mi zastąpić mój z Maybelline i padło na ten. Hm... jak na razie mam średnie odczucia, ale poczekajcie na recenzję ;)
11. Venita hennę do brwi dorwałam w Hebe za ok. 6zl. Jest to moja pierwsza henna w kremie, ciekawa jestem czy będzie tak samo trwała jak ta z Delii.
12. Róż do policzek M.A.C to moje spełnione marzenie. Mam w odcieniu Harmony i używam jako bronzera. Musze przyznać, że z początku w ogóle nie byłam zadowolona, ale uczę się go aplikować i lubimy się coraz bardziej. Może macie jakąś technikę nakładania ?
13. Dax Cashmere kuleczki rozświetlające to mój super gadżet na lato i pewnie nie tylko. Nigdy nie miałam potrzeby rozświetlania swojej twarzy, ale jak już do mnie trafiły, to robię to bardzo chętnie. Spisują się super :)
14. Tusze do rzęs Loreal Wings oraz Rimmel Wonderfull to moje tuszowe nowości. Na pewno pojawi się recenzja, ale jeszcze nie teraz. Nie miałam ich okazji używać, mam nadzieję, że się sprawdzą, bo są raczej lubiane ;)
15. Ostatnia rzecz to korektor pod oczy Affinitone. Ma fajny jasny odcień, dosyć dobre krycie, więc myślę, że to będzie udany kosmetyk.
Ufff.... to już na szczęście wszystko. Dużo tego, prawda ? Wiem, ale nie żałuję. Lubię nowe kosmetyki, kocham je testować. Zresztą, która z nas tego nie lubi ? ;) Dajcie znać czy miałyście któryś z nich i jaka jest Wasza opinia. Tymczasem ja znikam na weekend na wieś... Wrócę do Was w poniedziałek lub wtorek z projektem denko. Miłego weekendu ! :)
Charlotte
1. Szampon do włosów suchych i zniszczonych Essence Ultime kupiłam na przecenie w Rossmanie. Miałam jego próbkę, którą znalazłam w gazecie i był nawet ok. Ogólnie jestem bardzo ciekawa tej nowej serii, więc z chęcią kupiłam.
2. Nivea Balsam do ciała pod prysznic to kosmetyk, który zna każda z Was i część z Was go uwielbia, a część nienawidzi. Jeszcze nie używałam, ale jestem ciekawa jego działania. Ostatnio nie miałam ochoty na smarowanie się balsamami, więc myślę, że ten kosmetyk pomoże mi zadbać o nawilżenie mojego ciała.
3. Adidas, żel pod prysznic trafił do mnie przypadkiem. Żel jak żel, zapachem nie grzeszy, mógłby być lepszy, ale co do działania nie mam jak na razie zarzutów.
4. Garnier antyperspirant w kulce - uwielbiam te kuleczki z Garniera. Mają fajne zapachy i całkiem dobrze sobie radzą. Mam nadzieję, że i z tego będę zadowolona. Miałam już okazję wąchać i zapach jest bardzo przyjemny :)
5. Peeling do ciała o zapachu winogrona dorwałam w Biedronce za jakieś 5zł. Jeszcze nie używałam. Mam nadzieję, że będzie dobrym zdzierakiem ;)
6. Krem matująco-nawilżający Nuxe to prezent ze szkolenia, które odbyłam w pracy. Jestem bardzo ciekawa, czy pobije moją Ziaję 25+ ;)
7. Krem pod oczy Plante System - szczerze mówiąc nie mam pojęcia co to za firma. Na pewno przybliżę Wam ten produkt w recenzji.
8. Purederm złuszczająca maska do stóp to kolejna zdobycz w Biedronce, z której jestem mega zadowolona. Post o tym, jak zadziałała na moje stopy jest już w produkcji, więc spodziewajcie się na dniach recenzji.
9. Maseczki do twarzy Ziaja i Beauty Formulas - jeszcze nie używałam. Ziaję już miałam, byłam zadowolona, ale ciekawią mnie te z BF.
10. Szukałam kremu BB, który mógłby mi zastąpić mój z Maybelline i padło na ten. Hm... jak na razie mam średnie odczucia, ale poczekajcie na recenzję ;)
11. Venita hennę do brwi dorwałam w Hebe za ok. 6zl. Jest to moja pierwsza henna w kremie, ciekawa jestem czy będzie tak samo trwała jak ta z Delii.
12. Róż do policzek M.A.C to moje spełnione marzenie. Mam w odcieniu Harmony i używam jako bronzera. Musze przyznać, że z początku w ogóle nie byłam zadowolona, ale uczę się go aplikować i lubimy się coraz bardziej. Może macie jakąś technikę nakładania ?
13. Dax Cashmere kuleczki rozświetlające to mój super gadżet na lato i pewnie nie tylko. Nigdy nie miałam potrzeby rozświetlania swojej twarzy, ale jak już do mnie trafiły, to robię to bardzo chętnie. Spisują się super :)
14. Tusze do rzęs Loreal Wings oraz Rimmel Wonderfull to moje tuszowe nowości. Na pewno pojawi się recenzja, ale jeszcze nie teraz. Nie miałam ich okazji używać, mam nadzieję, że się sprawdzą, bo są raczej lubiane ;)
15. Ostatnia rzecz to korektor pod oczy Affinitone. Ma fajny jasny odcień, dosyć dobre krycie, więc myślę, że to będzie udany kosmetyk.
Ufff.... to już na szczęście wszystko. Dużo tego, prawda ? Wiem, ale nie żałuję. Lubię nowe kosmetyki, kocham je testować. Zresztą, która z nas tego nie lubi ? ;) Dajcie znać czy miałyście któryś z nich i jaka jest Wasza opinia. Tymczasem ja znikam na weekend na wieś... Wrócę do Was w poniedziałek lub wtorek z projektem denko. Miłego weekendu ! :)
Charlotte
wtorek, 22 lipca 2014
Uwaga, bubel, czyli masakra Eveline Celebrities
Wspominałam Wam już kiedyś kilka razy, że moim ulubionem tuszem do rzęs jest maskara Eveline Fiberlast. Ponad miesiąc temu poszłam po nią do Hebe, niestety mieli jakiś remont szafy Eveline i pani poleciła mi tą maskarę, którą podobno panie biorą w zamian Fiberlast...
Na dobry początek zacznę od plusów. Tusz ma całkiem ładne opakowanie w kolorze złotym, co wygląda elegancko. Szczoteczka rzeczywiście jest taka sama jak w Fiberlast. Tadaaam. Plusów koniec ;)
Szczoteczka jest ta sama, ale co z tego, kiedy konsystencja tuszu jest po prostu tragiczna ? Tusz jest bardzo gęst, jakby suchy. Nie wydłuża rzęs, tylko je pogrubia i lekko podkręca. Tusz nie utrzymuje się na rzęsach zbyt długo. Po 3 godzinach zaczyna się sypać, ale ciągle tam jest, więc nie znika. Rzęsy po jakimś czasie opadają i efekt podkręcenia w ogóle nie jest widoczny. Łatwo jest też go zmyć, co rzuciło mi się w oko, ponieważ ja mam ten problem, że zawsze mam czarną mgłę na dolnej powiece, bo ciężko mi zmyć stamtąd tusz, a tutaj tego nie ma, więc świadczyć o tym tylko może słaba trwałość tuszu...
Nie mam pojęcia, czy to mnie się trafił jakiś felerny egzemplarz czy ten tusz rzeczywiście jest taki beznadziejny, ale wolałam Was przed nim przestrzec. Jeśli lubicie Fiberlast to szukajcie tylko jego. Nigdy nie dajcie się namówić na ten badziew...
Charlotte
Na dobry początek zacznę od plusów. Tusz ma całkiem ładne opakowanie w kolorze złotym, co wygląda elegancko. Szczoteczka rzeczywiście jest taka sama jak w Fiberlast. Tadaaam. Plusów koniec ;)
Szczoteczka jest ta sama, ale co z tego, kiedy konsystencja tuszu jest po prostu tragiczna ? Tusz jest bardzo gęst, jakby suchy. Nie wydłuża rzęs, tylko je pogrubia i lekko podkręca. Tusz nie utrzymuje się na rzęsach zbyt długo. Po 3 godzinach zaczyna się sypać, ale ciągle tam jest, więc nie znika. Rzęsy po jakimś czasie opadają i efekt podkręcenia w ogóle nie jest widoczny. Łatwo jest też go zmyć, co rzuciło mi się w oko, ponieważ ja mam ten problem, że zawsze mam czarną mgłę na dolnej powiece, bo ciężko mi zmyć stamtąd tusz, a tutaj tego nie ma, więc świadczyć o tym tylko może słaba trwałość tuszu...
Nie mam pojęcia, czy to mnie się trafił jakiś felerny egzemplarz czy ten tusz rzeczywiście jest taki beznadziejny, ale wolałam Was przed nim przestrzec. Jeśli lubicie Fiberlast to szukajcie tylko jego. Nigdy nie dajcie się namówić na ten badziew...
Charlotte
poniedziałek, 14 lipca 2014
Maybelline Dream Pure BB
Pewnie niektóre z Was już wiedzą, że postanowiłam zrezygnować z podkładów właśnie na rzecz kremów BB. Oczywiście, stosuję te drogeryjne, ale nie powiem - marzą mi się te prawdziwe kremy BB. Podczas promocji -40% w Rossmanie udało mi sie zakupić BB z Maybelline. Wybrałam wersję do cery tlustej i mieszanej.
Opakowanie mieści 30ml produktu, lecz mimo to zdziwiła mnie mała tubeczka. Szata graficzna jest tutaj bardzo prosta, ale przyjazna. Myślę, że producent powinien popracować nad aplikatorem, ponieważ ja osobiście nie przepadam za umieszczeniem dziurki w ten sposób.
Przejdźmy do działania. Producent obiecuje nam wyrównanie kolorytu cery oraz efekt matu. Jeśli chodzi o krycie to moim zdaniem jest na poziomie średniego. Nie jest jakoś super mocne, ani nie jest też słabe. Kryje drobne zaczerwienienia, ale przebarwień czy wyprysków już niestety nie. Rzeczywiście daje efekt matu, ale u mnie trzyma się on do 3h w stanie bardzo dobrym, czyli tak jak zazwyczaj bywa u mnie z podkładami matującymi. Nie przesuszył mojej buzi mimo obecności kwasu salicylowego, aczkolwiek może podkreślać suche skórki. Nie waży się i nie roluje, a także nie znika z twarzy w sposób nierównomierny czy nieestetyczny. Kolor light jest dla mnie odpowiedni, aczkolwiek nie polecam typowym bladziochom, bo może okazać się niestety za ciemny...
Podsumowując : jest to dobry krem BB do cer mieszanych czy tłustych, które nie potrzebują zbyt mocnego krycia, ale naturalnego efektu na twarzy. Kolor jest całkiem fajny i dopasowuje się do odcienia naszej skóry. Nie wysusza, ale działania nawilżającego również nie zauważyłam. Aktualnie mam chrapkę na inne kremy BB, ale myślę, że do tego jeszcze wrócę.
Używacie kremów BB, czy wolicie jednak podkłady ? ;)
Charlotte
Opakowanie mieści 30ml produktu, lecz mimo to zdziwiła mnie mała tubeczka. Szata graficzna jest tutaj bardzo prosta, ale przyjazna. Myślę, że producent powinien popracować nad aplikatorem, ponieważ ja osobiście nie przepadam za umieszczeniem dziurki w ten sposób.
Przejdźmy do działania. Producent obiecuje nam wyrównanie kolorytu cery oraz efekt matu. Jeśli chodzi o krycie to moim zdaniem jest na poziomie średniego. Nie jest jakoś super mocne, ani nie jest też słabe. Kryje drobne zaczerwienienia, ale przebarwień czy wyprysków już niestety nie. Rzeczywiście daje efekt matu, ale u mnie trzyma się on do 3h w stanie bardzo dobrym, czyli tak jak zazwyczaj bywa u mnie z podkładami matującymi. Nie przesuszył mojej buzi mimo obecności kwasu salicylowego, aczkolwiek może podkreślać suche skórki. Nie waży się i nie roluje, a także nie znika z twarzy w sposób nierównomierny czy nieestetyczny. Kolor light jest dla mnie odpowiedni, aczkolwiek nie polecam typowym bladziochom, bo może okazać się niestety za ciemny...
Podsumowując : jest to dobry krem BB do cer mieszanych czy tłustych, które nie potrzebują zbyt mocnego krycia, ale naturalnego efektu na twarzy. Kolor jest całkiem fajny i dopasowuje się do odcienia naszej skóry. Nie wysusza, ale działania nawilżającego również nie zauważyłam. Aktualnie mam chrapkę na inne kremy BB, ale myślę, że do tego jeszcze wrócę.
Używacie kremów BB, czy wolicie jednak podkłady ? ;)
Charlotte
piątek, 11 lipca 2014
Ulubieńcy czerwca
To chyba największe spóźnienie ulubieńców miesiąca w historii mojego bloga, ale pewne sprawy osobiste sprawiły, że potrzebowałam małej przerwy. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie i nadal jesteście i będziecie ze mną. Jestem pełna nadziei, że nic mi już nie przeszkodzi i będę z Wami jak najdłużej :)
W tym miesiącu ulubieńcy są nieco skromni, ale są to produkty, z których jestem naprawdę zadowolona, i które na pewno sprawdzą się również u Was i krzywdy Wam nie zrobią.
Zacznę od pielęgnacji. Woda termalna Uriage to moje wielkie odkrycie, które nastąpiło całkiem niedawno, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby się z Wami nie podzielić. Woda świetnie koi skórę i odświeża, a dodatkowo nie trzeba jej osuszać ręcznikiem. Na pewno pojawi się recenzja i dowiecie się o niej więcej. Możecie ją teraz dostać w promocji w Super Pharm za 13,99zł :)
Kolejny produkt to suchy szampon Batiste. Wiem, żadne zaskoczenie, ale tą wersję mam po raz pierwszy. Jest równie świetna jak wiśniowa, aczkolwiek zapach jednak bardziej przekonuje mnie w wiśniowym ;)
Z racji tego, że bardzo dużo pracuję, nie mam czasu wylegiwać się na słońcu, więc z pomocą przyszedł mi samoopalacz Sun Ozon. Wzięłam wersję do skóry jasnej, która daje naprawdę subtelną opaleniznę. Nie był drogi, a jest całkiem wydajny i dobrze się spisuje, jednak na drugi raz kupię wersję do skóry ciemnej.
Serum do włosów Biovax również bardzo miło mnie zaskoczyło. Chyba polubiłam je nawet bardziej niż jedwab z Biosilk. Ma lekką konsystencję, która nie zlepia włosów i ich nie obciąża. Stosuję na końcówki przed prostowaniem.
Jak wiecie, Essie Fiji to moja czerwcowa nowość wśród lakierów, których staram się kupować coraz mniej. W tym zakochałam się od pierwszego pomalowania. Efekt jaki daje, jest bardzo kobiecy, subtelny i elegancki, a paznokcie wyglądają na zadbane. Na pewno będzie recenzja.
Ostatni ulubieniec to czerwona konturówka z Avon. Dostałam ją na urodziny od przyjaciółki, która świetnie trafiła z kolorem. Ciężko było mi znaleźć odpowiednią czerwień, a ta jest idealna i bardzo seksowna. Konturówkę stosuję na całe usta i wykańczam balsamem do ust, by nadać lekkiego połysku. Takie połączenie trzyma się cały wieczór :)
Co skradło Wasze serca tego miesiąca ? Dajcie koniecznie znać.
Wasza Charlotte
W tym miesiącu ulubieńcy są nieco skromni, ale są to produkty, z których jestem naprawdę zadowolona, i które na pewno sprawdzą się również u Was i krzywdy Wam nie zrobią.
Zacznę od pielęgnacji. Woda termalna Uriage to moje wielkie odkrycie, które nastąpiło całkiem niedawno, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby się z Wami nie podzielić. Woda świetnie koi skórę i odświeża, a dodatkowo nie trzeba jej osuszać ręcznikiem. Na pewno pojawi się recenzja i dowiecie się o niej więcej. Możecie ją teraz dostać w promocji w Super Pharm za 13,99zł :)
Kolejny produkt to suchy szampon Batiste. Wiem, żadne zaskoczenie, ale tą wersję mam po raz pierwszy. Jest równie świetna jak wiśniowa, aczkolwiek zapach jednak bardziej przekonuje mnie w wiśniowym ;)
Z racji tego, że bardzo dużo pracuję, nie mam czasu wylegiwać się na słońcu, więc z pomocą przyszedł mi samoopalacz Sun Ozon. Wzięłam wersję do skóry jasnej, która daje naprawdę subtelną opaleniznę. Nie był drogi, a jest całkiem wydajny i dobrze się spisuje, jednak na drugi raz kupię wersję do skóry ciemnej.
Serum do włosów Biovax również bardzo miło mnie zaskoczyło. Chyba polubiłam je nawet bardziej niż jedwab z Biosilk. Ma lekką konsystencję, która nie zlepia włosów i ich nie obciąża. Stosuję na końcówki przed prostowaniem.
Jak wiecie, Essie Fiji to moja czerwcowa nowość wśród lakierów, których staram się kupować coraz mniej. W tym zakochałam się od pierwszego pomalowania. Efekt jaki daje, jest bardzo kobiecy, subtelny i elegancki, a paznokcie wyglądają na zadbane. Na pewno będzie recenzja.
Ostatni ulubieniec to czerwona konturówka z Avon. Dostałam ją na urodziny od przyjaciółki, która świetnie trafiła z kolorem. Ciężko było mi znaleźć odpowiednią czerwień, a ta jest idealna i bardzo seksowna. Konturówkę stosuję na całe usta i wykańczam balsamem do ust, by nadać lekkiego połysku. Takie połączenie trzyma się cały wieczór :)
Co skradło Wasze serca tego miesiąca ? Dajcie koniecznie znać.
Wasza Charlotte
czwartek, 12 czerwca 2014
Zakupy w czerwcu
Czerwiec jeszcze nie dobiegł końca, ale zakupy już poczyniłam. Oczywiście obiecałam sobie, że nic już nie kupię, no bo po co ? Przecież wszystko mam. (kłamczucha) Część rzeczy to produkty, które sama kupiłam, a część z nich to prezenty urodzinowe. Zapraszam.
Dzisiaj w Naturze udało mi się zakupić mgiełkę chroniącą przed wysoką temperaturą suszarki czy prostownicy. Nie miałam jej jeszcze, a mój spray powoli się kończy, więc kupiłam, tym bardziej, że jest teraz na promocji w cenie 4,99zł.
Odżywkę z Nivea kupiłam już jakiś czas temu i nie pamiętam ceny. Tej wersji jeszcze nigdy nie miałam, więc koniecznie muszę przetestować.
Długo czaiłam się na jakąś promocję na to serum Biovax i w końcu się udało. W Naturze kupicie go za 8,99zł :) Jestem ciekawa jak sprawdzi się u mnie i czy polubię go bardziej niż jedwab z Biosilku.
Wróciłam do mojego ulubieńca, czyli do płynu micelarnego 3w1 z Garniera. Absolutnie pobił wszystkie inne micele. Jeśli jeszcze go nie próbowałyście, to zróbcie to jak najszybciej ! Znajdziecie go na promocji w Naturze za 12,99zł i w SuperPharm za 11,99zł :)
Upały, których nie lubię powodują nadmierne pocenie się mojego ciała. Najgorzej jest z twarzą.. (polecacie jakieś suplementy diety na ten problem ?) Postanowiłam pierwszy raz wypróbować czegoś silniejszego i padło na lubiany przez Was Bloker z Ziaji. Kosztował 4,47 zł z Kartą Hebe.
I teraz najprzyjemniejsza część, czyli kolorówka. Dziś w Hebe było jakieś przemeblowanie szafy Eveline i pani nie mogła znaleźć mojego ukochanego Fiberlast, jednak znalazła Volume Celebrities, który ma prawie identyczną szczoteczkę co srebrny Fiberlast. Jestem ciekawa jak się sprawdzi. Cena to 16,99zł.
Tak normalnie to wyszłabym z Hebe tylko z tym tuszem, ale uległam promocji Essie. Zdecydowałam się na kolor Fiji, który świetnie sprawdzi się latem i nie tylko. W Hebe przecenione jest na 24,99zł, a w SuperPharm znajdziecie je za 24,49zł. (Wybaczcie, że tak nawiązuję do SuperPharm, ale jestem teraz z promocjami u nich na bieżąco, bo zaczęłam tam pracę... ;) )
Kolejne rzeczy to prezenty urodzinowe. Przyjaciółka podarowała mi metaliczny eyeliner w kolorze fioletu. Ma piękny kolor, ale aplikator nie bardzo mi się spodobał. Kolejne rzeczy są do ust - pomadka Latte i dwie czerwone konturówki, które pokochałam.
Chłopak podarował mi pędzel Hakuro H55, który jest przeznaczony do pudru. Jeśli chcecie o nim przeczytać coś więcej, to dajcie znać.
Więcej grzechów nie pamiętam, żadnego nie żałuję...
Charlotte
Dzisiaj w Naturze udało mi się zakupić mgiełkę chroniącą przed wysoką temperaturą suszarki czy prostownicy. Nie miałam jej jeszcze, a mój spray powoli się kończy, więc kupiłam, tym bardziej, że jest teraz na promocji w cenie 4,99zł.
Odżywkę z Nivea kupiłam już jakiś czas temu i nie pamiętam ceny. Tej wersji jeszcze nigdy nie miałam, więc koniecznie muszę przetestować.
Długo czaiłam się na jakąś promocję na to serum Biovax i w końcu się udało. W Naturze kupicie go za 8,99zł :) Jestem ciekawa jak sprawdzi się u mnie i czy polubię go bardziej niż jedwab z Biosilku.
Wróciłam do mojego ulubieńca, czyli do płynu micelarnego 3w1 z Garniera. Absolutnie pobił wszystkie inne micele. Jeśli jeszcze go nie próbowałyście, to zróbcie to jak najszybciej ! Znajdziecie go na promocji w Naturze za 12,99zł i w SuperPharm za 11,99zł :)
Upały, których nie lubię powodują nadmierne pocenie się mojego ciała. Najgorzej jest z twarzą.. (polecacie jakieś suplementy diety na ten problem ?) Postanowiłam pierwszy raz wypróbować czegoś silniejszego i padło na lubiany przez Was Bloker z Ziaji. Kosztował 4,47 zł z Kartą Hebe.
I teraz najprzyjemniejsza część, czyli kolorówka. Dziś w Hebe było jakieś przemeblowanie szafy Eveline i pani nie mogła znaleźć mojego ukochanego Fiberlast, jednak znalazła Volume Celebrities, który ma prawie identyczną szczoteczkę co srebrny Fiberlast. Jestem ciekawa jak się sprawdzi. Cena to 16,99zł.
Tak normalnie to wyszłabym z Hebe tylko z tym tuszem, ale uległam promocji Essie. Zdecydowałam się na kolor Fiji, który świetnie sprawdzi się latem i nie tylko. W Hebe przecenione jest na 24,99zł, a w SuperPharm znajdziecie je za 24,49zł. (Wybaczcie, że tak nawiązuję do SuperPharm, ale jestem teraz z promocjami u nich na bieżąco, bo zaczęłam tam pracę... ;) )
Kolejne rzeczy to prezenty urodzinowe. Przyjaciółka podarowała mi metaliczny eyeliner w kolorze fioletu. Ma piękny kolor, ale aplikator nie bardzo mi się spodobał. Kolejne rzeczy są do ust - pomadka Latte i dwie czerwone konturówki, które pokochałam.
Chłopak podarował mi pędzel Hakuro H55, który jest przeznaczony do pudru. Jeśli chcecie o nim przeczytać coś więcej, to dajcie znać.
Więcej grzechów nie pamiętam, żadnego nie żałuję...
Charlotte
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Etykiety
recenzja
(76)
kolorówka
(50)
pielęgnacja
(43)
Avon
(25)
Niekosmetycznie
(24)
Nowości
(20)
Garnier
(18)
lakiery
(17)
Paznokcie
(15)
Golden Rose
(14)
BeBeauty
(12)
Essence
(12)
Ulubieńcy miesiąca
(11)
Ziaja
(11)
płyn micelarny
(11)
Eveline
(10)
Isana
(10)
Projekt denko
(10)
Wibo
(9)
Instagram
(8)
włosy
(8)
Inglot
(7)
tusz do rzęs
(7)
twarz
(7)
Catrice
(6)
Essie
(6)
Maybelline
(6)
korektor
(6)
podkład
(6)
sleek
(6)
Batiste
(4)
Biovax
(4)
do ciała
(4)
makijaż
(4)
maseczka
(4)
Kallos
(3)
L'oreal
(3)
Perfecta
(3)
peeling do ciała
(3)
rimmel
(3)
Hakuro
(2)
Hean
(2)
Lirene
(2)
MissSporty
(2)
błyszczyk
(2)
nivea
(2)
peeling
(2)
pędzle
(2)
szampon do włosów
(2)
usta
(2)
woda toaletowa
(2)
żel do twarzy
(2)
Bell
(1)
BioDermic
(1)
Delia
(1)
Dermedic
(1)
Dove
(1)
Fiji
(1)
Gliss Kur
(1)
Joanna
(1)
Kobo
(1)
NYC
(1)
Purederm
(1)
Rival de Loop
(1)
TAG
(1)
Wella
(1)
balea
(1)
baza
(1)
bronzer
(1)
brwi
(1)
cienie
(1)
ekobieca
(1)
grzechy urodowe
(1)
haul
(1)
kredka
(1)
krem BB
(1)
książki
(1)
maska
(1)
maska do stóp
(1)
odżywka
(1)
oriflame
(1)
pomadka
(1)
puder
(1)
sephora
(1)
serial
(1)
serum do włosów
(1)
stopy
(1)
ulubione
(1)
zara
(1)

